intro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

Czytałam stare notki.Wszystko jest nieaktualne.No,prawie wszystko.Ja żyłam marzeniami? Łał,zazdroszczę sobie-wtedy.Kiedy to było…nie spojrzałam,musiałabym sprawdzić.Nawet nie pamiętam emocji,nastroju który mi towarzyszył przy pisaniu notki.I tak o,wszystko się zmienia.Nie zmieniło się niestety to,że nadal nie patrzę matce w oczy,bo nie potrafię,nie chcę. To wymaga szczerości.
Fu,właśnie leciała reklama kubusia,pycha ekstra zdrowy, bo bez cukru. Bullshit.Koleżanka mi opowiadała,jak była na kolonii i przejeżdżali koło pola zmutowanych marchwi,rosnących przy zatłoczonej dwupasmówce zrywanych dla kubusia. Ts,blech.
Wigilia była straszna,trochę już co prawda ochłonęłam,ale tego się nie da zapomnieć. Jak jeden obóz sobie życzy ‚niczego więcej,bo przecież wszystko jest’,a z drugiej strony kobieta nie podejdzie do męża,gdy chcesz im złożyć te same życzenia,odnalezienia wspólnej drogi i języka.Gdy ona płacze,zbliżając się na siłę do niego. I tak o,płacz,wcale nie ze szczęścia i zero zrozumienia.
Przez to wszystko,przez to zimno,w domu,mam dziwne myśli. Zapiszę,bo niewaidomo znowu jak to długo potrwa,a zaraz moge zapomnieć o tym nastroju,o przeżyciach. Czuję,że…że może jednak przydałby mi się ten ktoś obok. Tzn.napewno przydałaby mi się miłość.Oj tak.Bo ja jej nie mam,nie czuję.A miłość koleżanek,może przyjaciółek już(?)i siostry,to trochę za mało. Tym bardziej,że siostry-na-odległośc tak naprawdę. Boję s ię,że na starość,o ile będzie,albo po prostu za te sipare lat obrócę się i będę tylko żałowała.Chociaz przecież sama chciałam i inaczej nie umiałam,podobno,niż być sama.No ale boję się,że dużo straciłam,a co gaorsza,że wiele może nie zdążę spróbować.Przez to swoje bycie sob.Indywidualistką. Nigdy nic nie musiałam,zawsze,no niemal,robiłam co chcę.Tylko nie zawsze było tak,jak chciałam.Mimo chęci bycia kimś,często byłam w cieniu i kącie.Nieproporcjonalne ambicje do możliwości?A co ja na to poradzę.Sama się nie wychowwywałam…chociaz w sumie,od pewnego momentu wygląda,że jednak tak.’To ty musisz się zastanowić,sama podejmij decyzję’ wcale nie dawało mi swobody tylko pokazywało,jak bardzo obojętne jest Ci to,co się stanie,cokolwiek by nie było,udawałabyś,ze jest ok. Jakkolwiek źle by nie było,chciałas wmówić,że jest super ekstra.Mamo,proszę.Czemu traktujesz mnie jak idiotkę,skoro znamy sie ponad 20 lat…tak strasznie chcesz mnie złościć?Eh,ah nieważne.Musi zadziałać autorytet,musi być tytuł przed nazwiskiem,żebyście mnie wysłuchali.Chuja,postaram się,żeby mi już wtedy na tym nie zalezało,jak będzie.A będzie. Dupa dupa,a tu trzeba poprosić o pomoc do pracy domowej,nawet w podstawówce tego nie robiłam,esh ;-/
Ciao!

Ah!’Because of you’ mogę pisać słowo-w-słowo z czystym sercem i szaczerym żalem.
Życie.Moje życie.

Notka na dwie strony poszła się pierdolić,aż się popłakałam.
Nie chce mi się kurwa pisać znowu tego samego.Żebym chociaż sama se to skasowała,a tu jeszcze jestem zła,bo jestem zła na kogoś.
Kurwa.
W każdym razie…jak jasna cholera nie chce mi się tego odtwarzać.W końcu pisałam 20 minut.
Czytałam wcześniejsze notki.Nie,nie chce mi się pisać,kiedy indziej…kurwa.

Witam witam

1 komentarz

Oglądając Doktora House’a no po prostu aż się chce.Żyć ;)
Gdy z kimś mieszkasz,w jednym pomieszczeniu,to naprawdę musicie być blisko,żeby się znieść.Wiadomo,wszyscy się różnimy,wiadomo,że wszyscy możemy się zmieniać,ale mocno musimy tego chcieć.Toteż mieszkanie z osobą Ci obojętną,o ile nie przerodzi się w zażartą przyjaść lub o ile miałeś takie szczęście,że oboje jesteście normalni i zachowujecie normy społeczne akceptowane przez siebie nawzajem.Będzie ciężkie.W chuj ciężko.Bo to Ty prowadzisz nocny tryb życia a On/Ona mega emce poranny.Bo to A zostawia sobie na później naczynia do zmycia,ze względów ekonomicznych a B uwielbia mieć wszystko w pedantycznym porządku.Sytuacje ww są skrajne,ku przestrodze.Źle mi się pisze,spać mi się chce,chociaż tyle mi leży na sercu.

Łe,tfu dobranoc.

Ooo,nie.

2 komentarzy

Cacy cacy.Każdy się taki może wydawać - dopóki z nim nie zamieszkasz.Nawet przez pierwszy miesiąc wspólnego mieszkania może Ci się wydawać,że jest cacy,ale naturalne niteczki szybko puszczają.’Do rany przyłóż’ – tak ją reklamowali.Bo pomoże,bo da bez problemu,bo przyniesie.A weź dobry czowieku traf,jak ją w pracy rozzłoszczą.Ooo,nie.Na mnie swoich humorków nie będziesz rozładowywać.Ts.A,a co dodam!Dla znajacych moją sytuację dodam,że to nie ona tylko jedna z niby sprzymierzonych.Do wszystkich trzeba z dystansem,do wszystkich.
I weź z taką rozmawiaj – wie,że to się jej będzie zdarzać co miesiąc,ale nie,znajdzie sobie mniejszych,młodszych i jedzie jak po…po nie wiem.I oto kładę się spać roztrzęsiona.I zimna,z tego całego roztrzęsienia zawsze robię się zimna.Spokojnie,oddychaj,w końcu to nie koniec świata i nie pierwszy taki człowiek.I pewnie nie ostatni.
Ok,trochę lepiej,dzięki.
Dzisiaj nic konstruktywnego,ale gdzieś musiałam wylać swoje żale,ot co.
Dobranoc.


  • RSS