Czytałam stare notki.Wszystko jest nieaktualne.No,prawie wszystko.Ja żyłam marzeniami? Łał,zazdroszczę sobie-wtedy.Kiedy to było…nie spojrzałam,musiałabym sprawdzić.Nawet nie pamiętam emocji,nastroju który mi towarzyszył przy pisaniu notki.I tak o,wszystko się zmienia.Nie zmieniło się niestety to,że nadal nie patrzę matce w oczy,bo nie potrafię,nie chcę. To wymaga szczerości.
Fu,właśnie leciała reklama kubusia,pycha ekstra zdrowy, bo bez cukru. Bullshit.Koleżanka mi opowiadała,jak była na kolonii i przejeżdżali koło pola zmutowanych marchwi,rosnących przy zatłoczonej dwupasmówce zrywanych dla kubusia. Ts,blech.
Wigilia była straszna,trochę już co prawda ochłonęłam,ale tego się nie da zapomnieć. Jak jeden obóz sobie życzy ‚niczego więcej,bo przecież wszystko jest’,a z drugiej strony kobieta nie podejdzie do męża,gdy chcesz im złożyć te same życzenia,odnalezienia wspólnej drogi i języka.Gdy ona płacze,zbliżając się na siłę do niego. I tak o,płacz,wcale nie ze szczęścia i zero zrozumienia.
Przez to wszystko,przez to zimno,w domu,mam dziwne myśli. Zapiszę,bo niewaidomo znowu jak to długo potrwa,a zaraz moge zapomnieć o tym nastroju,o przeżyciach. Czuję,że…że może jednak przydałby mi się ten ktoś obok. Tzn.napewno przydałaby mi się miłość.Oj tak.Bo ja jej nie mam,nie czuję.A miłość koleżanek,może przyjaciółek już(?)i siostry,to trochę za mało. Tym bardziej,że siostry-na-odległośc tak naprawdę. Boję s ię,że na starość,o ile będzie,albo po prostu za te sipare lat obrócę się i będę tylko żałowała.Chociaz przecież sama chciałam i inaczej nie umiałam,podobno,niż być sama.No ale boję się,że dużo straciłam,a co gaorsza,że wiele może nie zdążę spróbować.Przez to swoje bycie sob.Indywidualistką. Nigdy nic nie musiałam,zawsze,no niemal,robiłam co chcę.Tylko nie zawsze było tak,jak chciałam.Mimo chęci bycia kimś,często byłam w cieniu i kącie.Nieproporcjonalne ambicje do możliwości?A co ja na to poradzę.Sama się nie wychowwywałam…chociaz w sumie,od pewnego momentu wygląda,że jednak tak.’To ty musisz się zastanowić,sama podejmij decyzję’ wcale nie dawało mi swobody tylko pokazywało,jak bardzo obojętne jest Ci to,co się stanie,cokolwiek by nie było,udawałabyś,ze jest ok. Jakkolwiek źle by nie było,chciałas wmówić,że jest super ekstra.Mamo,proszę.Czemu traktujesz mnie jak idiotkę,skoro znamy sie ponad 20 lat…tak strasznie chcesz mnie złościć?Eh,ah nieważne.Musi zadziałać autorytet,musi być tytuł przed nazwiskiem,żebyście mnie wysłuchali.Chuja,postaram się,żeby mi już wtedy na tym nie zalezało,jak będzie.A będzie. Dupa dupa,a tu trzeba poprosić o pomoc do pracy domowej,nawet w podstawówce tego nie robiłam,esh ;-/
Ciao!

Ah!’Because of you’ mogę pisać słowo-w-słowo z czystym sercem i szaczerym żalem.
Życie.Moje życie.