Swoją drogą – znowu reklama pysznego kubusia.
A wracając do tematu – kolejna godzina,dzień,tydzień,miesiąc i rok nic nierobienia.Myśleniao tym,że życie poszło nie tak,jak chciałam.A wszystko wydawało się złotą sytuacją.Dobra rodzina, może niepełna,ale przecież tak fantastyczna matka,która po dwóch dramatach świetnie sobie radziła.Ja przeciez będę tak samo silna.Jestem być może,ale co mi z tego.Co z tego,że jestem nieugięta w odmawianiu.To jest ta asertywność?Ktoś chce połowę?I tak siedzę i myślę.Jak pięknie było,jak okrótnie jest od paru lat.Od…o matko,od 4.I to o matko.Ciągle to powtarzam,szukam substytutu dla ‚o kurwa’;) jednak ten mnie nie zadawala,a kolegi ‚o-ja-je-go’ i  tak mi brzmi jak ‚o ja jebie’,które ma zastąpić ;-P łotewa. No i tak o.Potrafię siedzieć,nie ruszyć dupy a mimo to narzekać. Co jakiś czas nachodzi mnie ‚o,teraz się zabiorę za siebie!nie ma bata,zrobię to tamto i będzie tak,o.’.No i tak o.I nic.Od jutra miało być pełną parą – z kumpelą kupujemy karnet na siłkę na miesiąc i o 9 miałyśmy być już na miejscu.Aha,nie ma teraz kasy i niespodziewanie wypadł jej wyjazd w góry w najbliższym czasie.Ah,no nowość.Czyli nie ma w moim otoczeniu osoby,która by mnie nie zawiodła.Yhym,to tak.
Zapisuję się sama.Po raz kolejny musze zrobić coś sama.Kurwa,ja już wszystko robię sama.Ja po prostu jestem sama.I nie mam siły,żeby to zmieniać.Mogłam spędzić miło weekend w jego towarzystwie.Ale mi się taaaak niechciało.Tak o mocno.No i przesiedziałam w towarzystwie współlokatorek,nie mówię,że było źle.Napewno duszno.
I tak leci.Wiem już,że muszę najpierw ze sobą zrobić porządek,zanim kogoś jeszcze wpakuje w ten bajzel.Przeciez ja nawet nie wiem,co czuję.Co mam,czego mi brakuje,oprócz adidasów…