intro blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Wielka strata,że moje życie nie nagrywa się na taśmę.Strata również dla mnie,ponieważ okazało sie,że straciłam kawałek swojej historii,której nie mogę przy dostępnych ‚środkach’ odtworzyć.
Impreza – jak tydzień wcześniej.Idziemy we dwie z tym samym zadaniem,po prostu coś wyrwać.Zaczynamy na stancji,wódka,drinki i rozgrzane plotkując podąrzamy na tramwaj,który próbuje nam uciec przy pierwszej okazji,gdy tylko wysiadłyśmy sprawdzić rozkład,ale zatrzymałyśmy potwora. Po drodze lekko przysypiałam,nie wypiłyśmy dużo,ale bardzo szybko zaczęło nas suszyć – wpadamy do klubu i pierwsze co,to bierzemy coś niskoalkoholowego dla zabicia suchot.Więc wchodzimy i ona idzie do baru,po czym uradowana wraca mówiąc,że wzięła bananowe drinki,bo jakaś nowa dziewczyna nalewa i do połowy leje wódkę. Po paru łykach zgłosiłysmy sie po dolewkę…soku.Fajnie,z kimś nowym pogadałyśmy,potem na parkiet,od razu było z kim tańczyć.I tu ja już mogę się mylić.Napewno ona wypatrzyła słodziaka z lekkimi loczkami i krawatem ‚go dzisiaj chcę ciągnąć za krawat!’.Potem chyba tańczyła z kimś innym i tu już napewno kolejności nie pamiętam – ja tańczyłam od pewnego momentu ze słodziakiem,a ona wyrwała,mmm teraz mogę powiedzieć – na pierwszy rzut oka ideał,przystojny,urocze,błękitne spojrzenie,kulturalny + kierunek na AWF’ie.I on tego dnia wracał z nią do domu,ja tym razem bez łupu,jedynie z nowym numerem miłego Portugalczyka(M.C) którego z podanego imienia i nazwiska miałam odnaleźć na facebook’u.Ah,w międzyczasie,gdy już pożegnałam się ze słodziakiem dostałam esemesa o treści typu rozbudowane ‚dobranoc’.A więc przypisałam ten numer słodziakowi.Następnego dnia pare smsów od niego,he,pomyliłam imiona – pewna siebie napisałam do niego zdrobniając jego imię,dostając w odpowiedzi ‚hehe,wiedziałem,że nie zapamiętasz,’,chociaż przed oczmai miałam slajd jak podawał mi rękę i się przedstawiał i wymianę naszych uśmechów przez fakt,że jedno było odpowiedzią drugiego dla płci przeciwnej,po czym wieczorem kolejny sms od kogoś,kogo powinnam pamiętać – pewnie,że pamiętam. Wracałyśmy długi kawałek na piechotę,bo za późno na autobus,za wcześnie na tramwaj i w drodze otrzymałam na pocieszenie dwóch kolegów – P.&M,najprościej opisując – dresiki,ani rozmowa ani muzyka którą puszczał nie była zbyt wysokich lotów.Pogadaliśmy,w sumie sympatycznie,no i jak mi się przypomina dałam im swój numer.Więc to napewno M.Niezbyt mi zależało na tym kontakcie,ale każdy może się okazać ciekawym,więc zdawkowo,ale odpisywałam na smsy.Chciał się kiedyś wybrać na sunrise,na co chętnie bym się skusiła,wiec czemu nie.Ciągłe smsowanie ze słodziakiem plus od czasu do czasu smsy od M.Młodziak no cóż…niezbyt wysoki,młodszy chłopiec,ale słodki bardzo,jak łatwo się domyśleć i prześwietny tancerz więc mooże warto?Ok,więc zaproponowałam spotkanie. W odpowiedzi dostałam coś w stylu,że ‚Właśnie o tym myślał’.Okej.Tego samego wieczoru sms od M.,że uczy się na koło i…zapisał na taniec towarzyski.Chwilka,ja wiem,wszystko dla ludzi,ale go bym nie podejrzewała o naukę na koło,a tym bardziej o tt.Pod pretekstem badań psychologicznych spytałam co studiuje.Obu spytałam,bo zaczęłam sklejać posiadane informacje i się zgubiłam.O fak,to się napewno nie zgadza – słodziak starszy?!M. na tym samym kierunku co słodziak,he?Poszłam do niej,spytałam czy pamięta coś więcej niż ja,mimo,że byłam przekonana święcie,że wszystko pamiętam,czułam się dobrze,stałam prosto jak nigdy,zabawa była świetna,po powrocie krótki sen i wędrówka na bombie na konferencję i świetny humor z mniej świeżym oddechem,no cacy.Ona nic nie pamięta,jej zdobycz – dzisiaj chłopak – mówi,że tańczyłam z dwoma,a nie jednym.Obie byłyśmy w szoku.Jak to.Okej,dalej piszę do ‚słodziaka’,którym już wiedziałam nie jest.Może on mnie pomylił z kimś?’Okej,ja skusiłam,a Ty moje imię pamiętasz?’ ‚Oczywiście Martusiu :)’ po czym znów napisał,że pewnie,że pamiętał….
….bo sama mu się zapisałam na telefon.Aha.To pamiętam,ale nie wiedziałam,że to było wtedy.I tańczyłam z nim?Tak,bo pierwszy esemes ode mnie był z podziękowaniami za świetny taniec,a jako odpowiedź dowiedziałam się,że też nieźle tańczę -_-’,ale jeszcze bardziej podobało mu się jak się do niego przytulałam.O fak.Anbeliwybl.Dostałam nerwicy,chodziłam jak z bombą w kieszeni,próbowałam namierzyć go gdziekolwiek,jakkolwiek.Nic.Fak.Trzeba czekać do jutra.I tak o 21 się spotkaliśmy,jak było umówione.
O matko i córko.Niewyobrażalne nie znać człowieka,którego się zna…podziękowałam za różę i wybrałam się z nim na spacer jak gdyby nigdy nic.Współlokatorka wykonała dobrze swoje zadanie wysyłając mi po 15 minutach serię smsów,przez które ‚o nieee’ musiałam lecieć spowrotem do domu pod pretekstem byle-jakim.Miło się gadało,chociaż ja jak zwykle nie potrafiłam nawijać,ale on się po czasie rozkręcił i opowiadał o swoich przygodach.Nadal nie dowierzam.
Stracić kawał życia z pamięci?Nic ludzie,nic,jedynie moment jak klepalam swoje imię na czyimś telefonie.Ale może to nie ten raz?A może to po prostu przez insynuacje wydaje mi się,że pamiętam.

Idziemy na dziwki. Chamskie,bezpruderyjne.Takie my.Już nie pamiętam,czy piłyśmy coś przed wyjściem,chyba ociupinkę,z najstarszą z koleżanek,która z resztą zachęcała nas do czynu,który potem uznałyśmy sobie za cel.Mój błąd,że piszę z tak dużym opóźnieniem.Aha,weszłyśmy,wypiłyśmy dopalacza z wódką,po czym potańczyłyśmy i hmm,ona chyba wypatrzyła go,z rzucającą się w oczy czypryną ‚aaa mu bym wyczochrała włosy!’.No niezły,błekitne oczy,południowa uroda,ale nie podchodzi mimo uśmiechów od nas obu.Chyba zaczęłyśmy z kimś tańczyć,po czym poszłyśmy sprawdzić dolny parkiet.Tam wzięłyśmy znowu coś do picia,ona zapaliła i siadłyśmy dalej od parkietu.Podeszło do nas dwóch panów,z czego śmielszy miał wielkie zamiary co do niej,a drugi też by nie odmówił,przy czym bez wzajemności z naszej strony.Zaproszenia na parkiet nie odrzuciłyśmy – dojdziemy później.Kolejność zdarzeń może być wymieszana,jestem tylko człowiekiem.Do niej ktoś się mocno przyczepił w tańcu,ja jej tylko kiwałam głową,przystojny chłopak,uśmiechnięty i chyba tańczyć umiał.Więc zostałam sama na parkiecie,o niiieee chciało mi się tak.Ale zobaczyłam południowca tańczącego jedynie z kolegami,a może i jakieś dziewczyny były kolo niego,nie przyglądałam się,chciałam po prostu z nim zatańczyć.’Można?’ ‚Pewnie’.Spędziliśmy razem cały wieczór tańcząc.Świetnie,po prostu wydawało mi się,że lepiej nie da się z nikim tańczyć.Obroty,podnoszenia,wyginanie w każdą stronę,czarna mamba by nam z 9 dała.
Pojawił się też wątek,że ona nie potrafi tak z kimś się zbliżyć,że ona się chyba nie przełamie,ale ja,mimo niemania zielonego pojęcia na ten temat używając silnych argumentów przekonałam ją.Bo to teraz jest ten czas najlepszy na beztroskę?To potem będę musiała wiecznie odpowiednio się zachowywać,bo będę nie tylko swoją wizytówką?Ja twierdzę,że tak jest,ona też.I Tak po 4?chyba,wróciliśmy we czwórkę do domu.Nawet najstarszą obudziłysmy,żeby wzbudzić jej dumę i mogła obejrzeć…ich.W moim pokoju spała nie tylko jak zawsze współlokatorka ale i jej przyjaciółka,no i my też planowaliśmy.Mimo tego,że najstarsza nie była przekonana,czy wyśpi się na moim łóżku,po chwili wróciła mówiąc ‚bierzcie bety i chodźcie’.Więc mogliśmy spędzić noc w osobnym pokoju.
Z jakkolwiek wydawałoby się małym poruszeniem to piszę,nie było to dla mnie coś normalnego.To był chyba szczyt tego,na co bym się odważyła.Razem po prostu zasneliśmy.Obudziliśmy sie w tym samym czasie,a on dbał o to,żebym była otulona zarówno kołdrą,jak i nim…Następnego dnia nikt nie był zbyt rozmowny,ja jak zawsze,plus niezbyt przespana noc,a on rozkoszował sie ciszą i rozmawiał z przyjacielem kacem.Spędziliśmy razem prawie dobę,po czym pożegnał mnie słowami ‚jeszcze się jakoś zgadamy’.Nie wiedziałam jak,telepatycznie?Nie liczyłam na to,ale z dziewczynami doszłysmy do wniosku,że jak będzie chciał,to znajdzie i z taką myślą żyłam.Po czym po 1,5tygodnia spotkałam się z kolejnym kolegą(czyt.niżej)i tego samego wieczoru otrzymałam miłą wiadomość via internet – znalazł.Brawo.Byłam zdumiona.Jak sam przyznał,nie miał zbyt wielu informacji,ale dał radę.Tym bardziej,podziwiam jako wyczyn.Nie mógł o mnie zapomnieć.Jak miło.Strasznie miło.
Jesteśmy w kontakcie.


  • RSS