Idziemy na dziwki. Chamskie,bezpruderyjne.Takie my.Już nie pamiętam,czy piłyśmy coś przed wyjściem,chyba ociupinkę,z najstarszą z koleżanek,która z resztą zachęcała nas do czynu,który potem uznałyśmy sobie za cel.Mój błąd,że piszę z tak dużym opóźnieniem.Aha,weszłyśmy,wypiłyśmy dopalacza z wódką,po czym potańczyłyśmy i hmm,ona chyba wypatrzyła go,z rzucającą się w oczy czypryną ‚aaa mu bym wyczochrała włosy!’.No niezły,błekitne oczy,południowa uroda,ale nie podchodzi mimo uśmiechów od nas obu.Chyba zaczęłyśmy z kimś tańczyć,po czym poszłyśmy sprawdzić dolny parkiet.Tam wzięłyśmy znowu coś do picia,ona zapaliła i siadłyśmy dalej od parkietu.Podeszło do nas dwóch panów,z czego śmielszy miał wielkie zamiary co do niej,a drugi też by nie odmówił,przy czym bez wzajemności z naszej strony.Zaproszenia na parkiet nie odrzuciłyśmy – dojdziemy później.Kolejność zdarzeń może być wymieszana,jestem tylko człowiekiem.Do niej ktoś się mocno przyczepił w tańcu,ja jej tylko kiwałam głową,przystojny chłopak,uśmiechnięty i chyba tańczyć umiał.Więc zostałam sama na parkiecie,o niiieee chciało mi się tak.Ale zobaczyłam południowca tańczącego jedynie z kolegami,a może i jakieś dziewczyny były kolo niego,nie przyglądałam się,chciałam po prostu z nim zatańczyć.’Można?’ ‚Pewnie’.Spędziliśmy razem cały wieczór tańcząc.Świetnie,po prostu wydawało mi się,że lepiej nie da się z nikim tańczyć.Obroty,podnoszenia,wyginanie w każdą stronę,czarna mamba by nam z 9 dała.
Pojawił się też wątek,że ona nie potrafi tak z kimś się zbliżyć,że ona się chyba nie przełamie,ale ja,mimo niemania zielonego pojęcia na ten temat używając silnych argumentów przekonałam ją.Bo to teraz jest ten czas najlepszy na beztroskę?To potem będę musiała wiecznie odpowiednio się zachowywać,bo będę nie tylko swoją wizytówką?Ja twierdzę,że tak jest,ona też.I Tak po 4?chyba,wróciliśmy we czwórkę do domu.Nawet najstarszą obudziłysmy,żeby wzbudzić jej dumę i mogła obejrzeć…ich.W moim pokoju spała nie tylko jak zawsze współlokatorka ale i jej przyjaciółka,no i my też planowaliśmy.Mimo tego,że najstarsza nie była przekonana,czy wyśpi się na moim łóżku,po chwili wróciła mówiąc ‚bierzcie bety i chodźcie’.Więc mogliśmy spędzić noc w osobnym pokoju.
Z jakkolwiek wydawałoby się małym poruszeniem to piszę,nie było to dla mnie coś normalnego.To był chyba szczyt tego,na co bym się odważyła.Razem po prostu zasneliśmy.Obudziliśmy sie w tym samym czasie,a on dbał o to,żebym była otulona zarówno kołdrą,jak i nim…Następnego dnia nikt nie był zbyt rozmowny,ja jak zawsze,plus niezbyt przespana noc,a on rozkoszował sie ciszą i rozmawiał z przyjacielem kacem.Spędziliśmy razem prawie dobę,po czym pożegnał mnie słowami ‚jeszcze się jakoś zgadamy’.Nie wiedziałam jak,telepatycznie?Nie liczyłam na to,ale z dziewczynami doszłysmy do wniosku,że jak będzie chciał,to znajdzie i z taką myślą żyłam.Po czym po 1,5tygodnia spotkałam się z kolejnym kolegą(czyt.niżej)i tego samego wieczoru otrzymałam miłą wiadomość via internet – znalazł.Brawo.Byłam zdumiona.Jak sam przyznał,nie miał zbyt wielu informacji,ale dał radę.Tym bardziej,podziwiam jako wyczyn.Nie mógł o mnie zapomnieć.Jak miło.Strasznie miło.
Jesteśmy w kontakcie.