Wielka strata,że moje życie nie nagrywa się na taśmę.Strata również dla mnie,ponieważ okazało sie,że straciłam kawałek swojej historii,której nie mogę przy dostępnych ‚środkach’ odtworzyć.
Impreza – jak tydzień wcześniej.Idziemy we dwie z tym samym zadaniem,po prostu coś wyrwać.Zaczynamy na stancji,wódka,drinki i rozgrzane plotkując podąrzamy na tramwaj,który próbuje nam uciec przy pierwszej okazji,gdy tylko wysiadłyśmy sprawdzić rozkład,ale zatrzymałyśmy potwora. Po drodze lekko przysypiałam,nie wypiłyśmy dużo,ale bardzo szybko zaczęło nas suszyć – wpadamy do klubu i pierwsze co,to bierzemy coś niskoalkoholowego dla zabicia suchot.Więc wchodzimy i ona idzie do baru,po czym uradowana wraca mówiąc,że wzięła bananowe drinki,bo jakaś nowa dziewczyna nalewa i do połowy leje wódkę. Po paru łykach zgłosiłysmy sie po dolewkę…soku.Fajnie,z kimś nowym pogadałyśmy,potem na parkiet,od razu było z kim tańczyć.I tu ja już mogę się mylić.Napewno ona wypatrzyła słodziaka z lekkimi loczkami i krawatem ‚go dzisiaj chcę ciągnąć za krawat!’.Potem chyba tańczyła z kimś innym i tu już napewno kolejności nie pamiętam – ja tańczyłam od pewnego momentu ze słodziakiem,a ona wyrwała,mmm teraz mogę powiedzieć – na pierwszy rzut oka ideał,przystojny,urocze,błękitne spojrzenie,kulturalny + kierunek na AWF’ie.I on tego dnia wracał z nią do domu,ja tym razem bez łupu,jedynie z nowym numerem miłego Portugalczyka(M.C) którego z podanego imienia i nazwiska miałam odnaleźć na facebook’u.Ah,w międzyczasie,gdy już pożegnałam się ze słodziakiem dostałam esemesa o treści typu rozbudowane ‚dobranoc’.A więc przypisałam ten numer słodziakowi.Następnego dnia pare smsów od niego,he,pomyliłam imiona – pewna siebie napisałam do niego zdrobniając jego imię,dostając w odpowiedzi ‚hehe,wiedziałem,że nie zapamiętasz,’,chociaż przed oczmai miałam slajd jak podawał mi rękę i się przedstawiał i wymianę naszych uśmechów przez fakt,że jedno było odpowiedzią drugiego dla płci przeciwnej,po czym wieczorem kolejny sms od kogoś,kogo powinnam pamiętać – pewnie,że pamiętam. Wracałyśmy długi kawałek na piechotę,bo za późno na autobus,za wcześnie na tramwaj i w drodze otrzymałam na pocieszenie dwóch kolegów – P.&M,najprościej opisując – dresiki,ani rozmowa ani muzyka którą puszczał nie była zbyt wysokich lotów.Pogadaliśmy,w sumie sympatycznie,no i jak mi się przypomina dałam im swój numer.Więc to napewno M.Niezbyt mi zależało na tym kontakcie,ale każdy może się okazać ciekawym,więc zdawkowo,ale odpisywałam na smsy.Chciał się kiedyś wybrać na sunrise,na co chętnie bym się skusiła,wiec czemu nie.Ciągłe smsowanie ze słodziakiem plus od czasu do czasu smsy od M.Młodziak no cóż…niezbyt wysoki,młodszy chłopiec,ale słodki bardzo,jak łatwo się domyśleć i prześwietny tancerz więc mooże warto?Ok,więc zaproponowałam spotkanie. W odpowiedzi dostałam coś w stylu,że ‚Właśnie o tym myślał’.Okej.Tego samego wieczoru sms od M.,że uczy się na koło i…zapisał na taniec towarzyski.Chwilka,ja wiem,wszystko dla ludzi,ale go bym nie podejrzewała o naukę na koło,a tym bardziej o tt.Pod pretekstem badań psychologicznych spytałam co studiuje.Obu spytałam,bo zaczęłam sklejać posiadane informacje i się zgubiłam.O fak,to się napewno nie zgadza – słodziak starszy?!M. na tym samym kierunku co słodziak,he?Poszłam do niej,spytałam czy pamięta coś więcej niż ja,mimo,że byłam przekonana święcie,że wszystko pamiętam,czułam się dobrze,stałam prosto jak nigdy,zabawa była świetna,po powrocie krótki sen i wędrówka na bombie na konferencję i świetny humor z mniej świeżym oddechem,no cacy.Ona nic nie pamięta,jej zdobycz – dzisiaj chłopak – mówi,że tańczyłam z dwoma,a nie jednym.Obie byłyśmy w szoku.Jak to.Okej,dalej piszę do ‚słodziaka’,którym już wiedziałam nie jest.Może on mnie pomylił z kimś?’Okej,ja skusiłam,a Ty moje imię pamiętasz?’ ‚Oczywiście Martusiu :)’ po czym znów napisał,że pewnie,że pamiętał….
….bo sama mu się zapisałam na telefon.Aha.To pamiętam,ale nie wiedziałam,że to było wtedy.I tańczyłam z nim?Tak,bo pierwszy esemes ode mnie był z podziękowaniami za świetny taniec,a jako odpowiedź dowiedziałam się,że też nieźle tańczę -_-’,ale jeszcze bardziej podobało mu się jak się do niego przytulałam.O fak.Anbeliwybl.Dostałam nerwicy,chodziłam jak z bombą w kieszeni,próbowałam namierzyć go gdziekolwiek,jakkolwiek.Nic.Fak.Trzeba czekać do jutra.I tak o 21 się spotkaliśmy,jak było umówione.
O matko i córko.Niewyobrażalne nie znać człowieka,którego się zna…podziękowałam za różę i wybrałam się z nim na spacer jak gdyby nigdy nic.Współlokatorka wykonała dobrze swoje zadanie wysyłając mi po 15 minutach serię smsów,przez które ‚o nieee’ musiałam lecieć spowrotem do domu pod pretekstem byle-jakim.Miło się gadało,chociaż ja jak zwykle nie potrafiłam nawijać,ale on się po czasie rozkręcił i opowiadał o swoich przygodach.Nadal nie dowierzam.
Stracić kawał życia z pamięci?Nic ludzie,nic,jedynie moment jak klepalam swoje imię na czyimś telefonie.Ale może to nie ten raz?A może to po prostu przez insynuacje wydaje mi się,że pamiętam.