Siedzę właśnie na tyłku,którym wczoraj(chowając się za fotelem przed przypadkowymi podglądaczami-chociaż nie wiem skąd mieliby się wziąć,zakładajac majtk)przydzwoniłam w otwartą klapkę od telewizoru z takim impetem,że aż mi pękła:D prześmieszne,aczkolwiek teraz boli.Tak mocno,że nie chce mi się nawet robić podejścia do zmycia obwódki po plastrze.
Musiałam iść sie wczoraj zabawić,muuusiałam.Mimo,że przypomniało mi się mimochodem o dzisiejszej ‚integracji’(niecały jeden z pięciu tuzinów członków)koła.W dodatku wyszło jak na gówniarskich początkach(tj.jeszcze niedawno,jak się spiłyśmy jak prosiaki w styczniu)-najpierw po pół piwa,potem desperados(już mamy chmiel+tequila)a potem breezer’y(+wódka)i shoty(+duużo więcej wódki).I tak ‚imprezę’(dłużej się chyba rozglądałyśmy,niż imprezowałyśmy)opuściłam z bólem głowy i w tym samym stanie się obudziłam,tfu,w gorszym.Mdliło mnie od samego raniutka,aale żyłam z nadzieją,że będzie dobrze.Niestety śniadanie szybko opuściło mój organizm.Całą drogę na pociąg myślałam o zawróceniu,ale z drugiej strony nie chciałam zostawić Dź. samej.
(…)
Potem dokończę,spać mi się chce…33 sceny z życia na dobranoc…